Forum WM.pl

Forum Warmińsko-Mazurskiego Portalu Regionalnego
Teraz jest N lis 19, 2017 10:45 am

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Nie jadam przyjaciół
PostNapisane: Śr lut 11, 2009 12:35 pm 
Zachęcam wszystkich miłośników piesków, kotków, papużek i tak dalej do zastanowienia się nad tym zdaniem: NIE JADAM PRZYJACIÓŁ. Jak byście zareagowali, gdyby ktoś Wam upitrasił waszego pupila????


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Nie jadam przyjaciół
PostNapisane: Wt lut 17, 2009 11:49 am 
oralabora napisał(a):
Zachęcam wszystkich miłośników piesków, kotków, papużek i tak dalej do zastanowienia się nad tym zdaniem: NIE JADAM PRZYJACIÓŁ. Jak byście zareagowali, gdyby ktoś Wam upitrasił waszego pupila????

ale sobie znalazłeś temat


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Nie jadam przyjaciół
PostNapisane: N wrz 19, 2010 2:24 pm 
Junior
Junior

Dołączył(a): N wrz 19, 2010 1:22 pm
Posty: 50
To chyba w zamyśle autora miał być temat o wegetarianizmie - ale w kontekście posta otwierającego jest to dość dziwne, bo na ogół Europejczycy nie jadają kotów, psów ani papug, tylko zwierzęta hodowlane (z ptaków głównie drób) i kopytne zwierzęta roślinożerne - a żeby było jeszcze śmieszniej, jako domowe pupile najczęściej trzymają zwierzęta mięsożerne, bo takimi są koty i psy. Jak ktoś jest wegetarianinem uzasadniającym swój wegetarianizm miłością do zwierząt, a jednocześnie trzyma w domu kota lub psa, to jest co najmniej niekonsekwentny. Jego pupil raczej tej miłości nie podziela. :)
Najdziwniejsze jest, że wegetarianie często przedstawiają siebie jako miłośników przyrody, w tym lasów i zieleni - przecież zwierzęta kopytne (a w Afryce w największym stopniu słonie, ale również żyrafy) zjadają rośliny, a drapieżniki dbają o to, by roślinożerne nie zniszczyły za dużo lasu. Jeśli ktoś kocha zieleń, to powinien lubić drapieżniki i zjadać zwierzęta roślinożerne.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie jadam przyjaciół
PostNapisane: Śr wrz 22, 2010 12:49 pm 
Postępowy
Postępowy

Dołączył(a): Pt gru 04, 2009 9:27 pm
Posty: 238
Tak co poniektórym się pomerdało w głowach , że zapomnieli o człowieku. Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie jadam przyjaciół
PostNapisane: So wrz 25, 2010 2:01 pm 
Berbeć
Berbeć
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So wrz 18, 2010 4:00 pm
Posty: 22
Kiedyś trafiłem na ciekawą wypowiedź. Jeśli człowiek jest istotą roślinożerną to dlaczego jego uzębienie świadczy o czym innym? Dlaczego zostaliśmy wyposażeni w kły jeśli spożywanie mięsa nie jest nam potrzebne? Człowiek to istota, który powinna korzystać z zbilansowanej diety, zawierającej zarówno mięso jak i rośliny (owoce/warzywa/zboża).
Natomiast temat karygodnego traktowania zwierząt hodowanych na ubój to już zupełnie inna sprawa. Prawdziwi miłośnicy zwierząt powinni walczyć z technikami hodowli i uboju, nie przeciwdziałać naturze wykrzykując absurdalne słowa o wegetarianizmie.
Jeśli ktoś wybrał drogę wegetarianizmu nie zamierzam go przekonywać do swoich racji. Tego samego oczekuję od drugiej strony. Niczym nie różni się to od tolerancji religijnej. Każdy z nas wierzy w coś innego i nikt nie ma prawa na siłę zmuszać do zmiany poglądów. Żyjmy według własnej filozofii i dajmy żyć innym. Jeśli druga strona chce dyskutować, proszę bardzo. Ale niech to będzie rzeczowa i konkretna rozmowa pozbawiona agresji. Niestety większość wegetarianów, których spotkałem na swojej drodze, okazywała się bardzo agresywna i nie przyjmująca żadnych argumentów. Jednak przyznaje, że posiadam wśród znajomych osoby, które akceptują mój wybór, a ja nie mieszam się w ich. Nie poruszamy tego tematu, a gdy spotykamy się na mieście, każdy zamawia do jedzenia to na co ma ochotę. Bez żadnych komentarzy, dyskusji czy awantur.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie jadam przyjaciół
PostNapisane: Cz gru 09, 2010 10:54 am 
Berbeć
Berbeć
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz gru 09, 2010 10:44 am
Posty: 17
Maks, 4 lata temu ocalony przed przerobieniem na smalec pod Słomnikami
Obrazek

"Jestem dowodem tego, że psi smalec ma duże właściwości lecznicze" ("młoda mama", TVN24.pl).

"Psi smalec uratował mi życie - to lekarstwo! Kiedy byłem malutki, bardzo chorowałem i o mało nie umarłem. Problemy zdrowotne skończyły się, gdy tata kupił dla mnie psi smalec. Kiedy umierałem na zapalenie płuc i nie pomagały antybiotyki i inne leki - tata natarł mnie psim smalcem z Czernichowa pod Krakowem i wyzdrowiałem" ("Bycho", Wieliczka24.info).

Bianka. 1,5 roku temu wyciągnięta z piwnicy, gdzie była więziona z 14 innymi psami
Obrazek



"Rok temu o tej porze moje dzieci weszły w trans chorowania. Były i antybiotyki, i bańki, i smalec z borsuka. Nie pomógł. Może jest, jak mówią, że to z psa musi być, a nie z borsuka" ("mamgabi", forum.gazeta.pl).

Klark, 2 lata temu znaleziony w rowie na terenie gospodarstwa szmalcowników
Obrazek


Na przeziębienie biorę

Postanowiłam sprawdzić. Człowiek, który ponoć robi psi smalec, mieszka w Wierzbanowej, na południe od Krakowa. Przy stodole szczekają dwa psy. Właściciel otwiera drzwi lekko nietrzeźwy.

- Dzień dobry, ja tu słyszałam od pana znajomego, że pan smalec z psa robi. Chciałam kupić dla ciotki, mieszka w Austrii, ma jedno płuco i tylko smalec z psa jej pomaga, przywożę specjalnie z Polski.

Smalcownik (nieufnie): - Pani wejdzie. (Lustruje wzrokiem, widać uznaje mnie za nieszkodliwą miastową, wskazuje krzesło). - Tera mam mało, ale będę robić niedługo na zimę.

- A dobry pan robi? Bo ciotce kupiłam już taki raz na placu w Krakowie i pomieszany ze świńskim był.

Smalcownik: - Co pani myśli? Ja tam nie dodaję nic, jak inni... Sama pani zobaczy, że płynny. Jakby był ze świni, toby stężał!

- No bo właśnie mi tu powiedzieli, żeby do pana przyjść, zapytać, bo pan ma dobry taki.

Smalcownik udobruchany: - No... Wie pani, dziś jest inaczej, ale ja się stosuje do dawnych czasów, trzeba było tak hodować, żeby było dla siebie i dla kogoś.

- Pan sam zażywa? A na co?

Smalcownik: - Jak mam chrypę, to tak sobie jedną łyżeczkę smalcu, proszę pani, i już. Ja to lubię z takim przygrzanym piwem. Zagrzać piwa, potem łyżeczkę do tego, wymieszam, wymieszam...

- Z piwem się pije?

Smalcownik: - Jeden lubi z mlekiem, drugi z herbatą lubi, z kawą, a ja lubię z piwem! Idę spać, rano wstaję, wypocę się i przechodzi mi.

- I to panu pomaga?

- 75 lat i jeszcze nie choruję. Mój ojciec się leczył na płuca, w Myślenicach był, w Rabce był... Przyszedł do domu, pobył dwa miesiące, potem go znowu wzięli i pytają go: gdzie się pan leczył? Bo poprawa. No, ale on się leczył tym. Bo na płuca. Smalczyku troszeczkę, ja go leczyłem... Ho, ho, pani! Różnie lekarze mówią w telewizji, że to można umrzeć od tego nawet, ale to nieprawda, proszę pani, starodawne zioła, starodawne lekarstwa, wszystko wracają.

- A to prawda, że jak mięśnie bolą, to też pomaga? A na raka? Bo tak gdzieś słyszałam.

Smalcownik: - Ja tam nie wiem, ja na przeziębienie biorę.
- A ile z psa smalcu będzie?

Smalcownik: - Różnie. Z jednego może być coś, a z drugiego może być nic.
- Pan wybiera z tych, co biegają po wsi?

- A gdzie! Ktoś hoduje, tak jak ja hoduję, ja tu hodowałem sobie takiego pięknego, ale go już nie ma! Ktoś mi go zakosił! Ten żółty to miał osiem lat. Osiem, dziesięć lat trzeba chować...

- Człowiek się nie przywiąże?

- No, ja się przywiązuję do niego, no, ale jak jest taki upasiony, tłusty jak kret? Przywiózł go facet do mnie na łańcuchu. A ten pies siedzi i tak się patrzy na mnie, i mu lecą łzy. I zostawił go, został u mnie. I osiem lat miał i mi zginął, teraz co powinien być na smalec.

- A jak to pan robi?

- To ekologicznie trzeba zrobić wszystko. Czysto ma być. Trzeba go przyćmić trochę, a potem podcina się głowę. Potem się gotuje, a tłuszcz wypływa. I do słoika się zbiera.

- Podobno prądem jak rażą, to lepszy? Obić psa też podobno dobrze przed zabiciem, lepiej działa...

Smalcownik: - Nie wiem, każdy ma swój sposób, ja tam nie biję.

Mężczyzna podaje swoje ostatnie zeszłoroczne zapasy. Można łatwo poznać autentyczność "wyrobu", bo niemal przezroczysta substancja konsystencji miodu nigdy nie tężeje, nawet w lodówce.

Ze zdrowego psa się robi

Wieś Goszcza na północ od Krakowa. Przedwojenny ceglany dom, z tyłu drewniana stodoła, na łańcuchu szczeka mieszaniec owczarka. Do bramki podchodzi szczupła kobieta po pięćdziesiątce. Watowana kufajka, na nogach gumofilce, nieufne spojrzenie.

- Dzień dobry, bo ja się dowiedziałam od znajomych, że państwo mają możliwość sprzedania psiego smalcu...

Kobieta (odwraca się): - Już nie ma.

- Ale może pani załatwić? Bo wie pani, ja potrzebuję dla ciotki z Austrii, ma jedno płuco, ciężko oddycha, tylko smalec jej pomaga, ja z Polski specjalnie przywożę...

Kobieta: - To z mężem proszę rozmawiać, ale jego teraz nie ma.

- A kiedy będzie? Bo my się umówimy, przyjedziemy, jak już będzie... Zamówimy tak ze dwa litry, zapłacimy, ile trzeba... bo słyszeliśmy, że państwo dobrze robią, nie dodajecie ze świni jak tam w innych wioskach,

Kobieta (uśmiecha się): Dobry smalec, nie? Prawdziwy z psa, nieoszukany. My teraz tak nie sprzedajemy wszystkim, bo tu z miasta przyjeżdżają, donoszą i do więzienia za to można iść. Teraz nic nie mamy, ale jak trzeba, to mąż zrobi. Niech pani zostawi numer, to ja dam znać, jak coś będzie.

- A nie dostanie ciotka jakiejś choroby od tego? Słyszałam, że w Częstochowie ileś lat temu facet na wściekliznę umarł, bo ze smalcu złapał i tyle miał leczenia.
Kobieta (oburzona): - A gdzie, to ze zdrowego psa się robi, z chorego nie wolno! Nawet jak moja córka chodziła do szkoły, to nauczycielka przychodziła do nas po ten smalec...

33 procent mówi: "tak"

Na forum portalu Ateista.pl na pytanie "Zjadłbyś/zjadłabyś smalec lub jakąś inną potrawę z psa?" 33 procent respondentów odpowiedziało "tak". Skąd wzięła się wiara w lecznicze właściwości psiego smalcu?

Etnolog: - Od tysiącleci ludzie wierzyli w lecznicze tłuszcze, ludziom z miasta ciężko jest zrozumieć fakt przerabiania zwierząt do spożycia.

Jednak lekarze, zarówno konwencjonalni, jak i homeopaci, mówią: to zabobon i tyle. Profesor pulmonolog z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego: - To na pewno nie jest lek na choroby płuc, nie wiem, skąd wziął się ten przesąd.

Specjalista medycyny chińskiej: psi smalec stoi w tym samym rzędzie co dziewiętnastowieczna wiara, że obcięcie kołtuna ze sfilcowanych, brudnych włosów powoduje zgon właściciela. - Spotkał się pan z kimś, kto wierzył w działanie psiego smalcu? Stanisław Pawlus, farmaceuta, w krakowskim sanepidzie od 45 lat, kierownik działu nadzoru sanitarnego wojewódzkiej stacji sanitarno-epidemiologicznej.

- Spotkął się pan z kimś, kto wierzył w działanie psiego smalcu?

- Jeden ksiądz mi kiedyś mówił, że zjada psi smalec, żeby mieć energię. Przeraziłem się, że wykształcony człowiek, a wierzy w takie rzeczy. - Na czym opiera się wiara w działanie psiego smalcu? Pawlus: - To działa na zasadzie legendy: ludzie wiedzą, że pomaga, ale sami dokładnie nie wiedzą na co. Od XVI wieku smalec, nie tylko z psa, ale i z borsuków i innych zwierząt, podawano chorym jako źródło energii i siły życiowej. W XVIII wieku, kiedy na wsiach pojawiła się gruźlica i ludzie cierpieli z powodu zniszczonych płuc, ktoś wymyślił, że smalec psi może działać łagodząco, jak syrop na kaszel. - To znaczy jak? Pawlus: - Zabliźniać ubytki w płucach, łagodzić skutki gwałtownych skurczów kaszlowych. Podobne działanie miało okładanie skórami z kota czy kozy. Skóra miała ogrzać, a tłuszcz przeniknąć przez skórę i "naoliwić" poszarpane gruźlicą płuca. - A ten przesąd, że smalec z bitego psa podnosi skuteczność leczniczą? Pawlus: - To barbarzyństwo. Kiedy jakiekolwiek zwierzę jest bite przed zabiciem, w miejscach uderzenia aminokwas białkowy o nazwie histydyna rozpada się i tworzy histaminę - bardzo silny alergen. - Co się stanie po zjedzeniu wyrobu z męczonego zwierzęcia? Pawlus: - Może pojawić się zatrucie pokarmowe i charakterystyczne zaczerwienienie na szyi i na podudziu aż do kostek. Zdarzało nam się badać uczulające domowe wyroby, np. pasztety z kurzych wątróbek. - Czy w psim tłuszczu są zatem jakiekolwiek substancje odżywcze czy lecznicze? Pawlus: - Jak każdy tłuszcz zwierzęcy psi smalec oprócz kwasów nasyconych zawiera także nienasycone. Ale jeżeli ktoś ma ich niedobór w diecie, może kupić kapsułki w aptece. Oprócz tego taki smalec może pochodzić od zwierząt chorych na choroby pasożytnicze i inne odzwierzęce.

Pełna lodówka komendanta

Inspektorzy Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami oprócz standardowych interwencji w sprawie złego traktowania zwierząt od kilku lat jeżdżą po małopolskich wsiach i zbierają dowody przeciwko producentom smalcu z psa.

Inspektor Rafał Feldman, KTOZ: - Taki statystyczny smalcownik to mężczyzna koło pięćdziesiątki, z małej miejscowości. Zazwyczaj mieszka w zrujnowanym gospodarstwie i robi smalec, żeby mieć pieniądze na alkohol.

- Czyli kto na przykład?

- Rok temu w miejscowości pod Gdowem odkryliśmy, że remiza służy za lokalny "punkt apteczny", bo komendant straży pożarnej trzyma tam lodówkę pełną słoików z psim smalcem.

- Jak można do takiej osoby trafić?

- Najłatwiej postawić piwo miejscowym pijaczkom, oni nawet jak nie wiedzą, to mogą popytać. Czasem masowe ubojnie zaopatrują kilka wsi i słyną z jakości wyrobu, więc każdy w okolicy potrafi wskazać właściwe gospodarstwo.

- Czy lokalni weterynarze powiadamiają policję, kiedy dowiedzą się o smalcowni we wsi?

- Proszę pani, weterynarze doskonale o tym wiedzą. Kiedyś jeden smalcownik opowiadał, że weterynarz otwarcie spytał go, czy planuje psa "przerobić", i tłumaczył mu, że nie można zbierać smalcu za wcześnie po podaniu szczepionki.

- Ile psów musi zginąć dla jednego słoika?

- W jednym, który oddaliśmy do badania, wyszło aż sześć rodzajów DNA.

- Ile kosztuje porcja?

- Słoiczek kosztuje ok. 20 zł. Czasem za półlitrową butelkę cena sięga 150 zł.

- Ilu udało się już państwu złapać?

- W zeszłym roku przeprowadziliśmy około 20 prowokacji, w sumie w ciągu dziesięciu lat zapadło sześć wyroków bezwzględnego więzienia.

- Czy w polskim prawie istnieje przepis zakazujący wyrobu smalcu z psa?

- Na razie nie. Wyroki zapadają za zabijanie psów ze szczególnym okrucieństwem. W masowych "ubojniach" zwierzęta czekają na śmierć po kilka dni z rzędu, głodne i spragnione. Muszą patrzeć, jak giną inne psy. Wtedy są dowody na znęcanie się. Ale zebrać je jest bardzo trudno, jeździmy kilka razy w to samo miejsce, żeby wzbudzić zaufanie.

- Jak organy ścigania i sądy traktują sprawy smalcowników?

- Jest bardzo mała świadomość. Lokalna policja nie chce czasami przyjeżdżać na interwencje. We wrześniu zeszłego roku Sąd Rejonowy w Krakowie zdecydował, że właściciel psa, zabijając go na smalec, miał "potrzebę gospodarczą", czyli właśnie potrzebował smalcu.

- Czy leczenie psim smalcem jest jeszcze gdzieś popularne?

- Były sprawy z okolic Częstochowy, słynna smalcownia w Kłobucku [masowa ubojnia, chorobliwie utuczone psy chodziły wśród szczątków tych, które zostały zabite wcześniej], nieco na północ, pod Radomiem, też jakiś czas temu zlikwidowano fabryczkę. Podobno na Śląsku górnicy używają psiego sadła jako ochrony przed pylicą. Ale to Małopolska jest zagłębiem smalcowym. Być może wiara we właściwości psiego smalcu rozeszła się po Polsce wraz z migracją z tego terenu. Możemy być pewni, że jeżeli pojedziemy na wieś do rodziny w Małopolsce, to w promieniu pięciu kilometrów ktoś produkuje psi smalec.


A na marginesie, czy macie tu temat do powitań... rozglądam się i nie widzę. :wink:
Dopiero się zarejestrowałam ale nie wiem czy to forum jest dla mnie, raczej istny przypadek ale mogę dużo wnieść do Was.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie jadam przyjaciół
PostNapisane: Pn gru 20, 2010 3:26 pm 
Postępowy
Postępowy

Dołączył(a): Śr lut 11, 2009 8:59 pm
Posty: 220
"nie jadam przyjaciol" jest jednak abstrakcyjne jak dla mnie. czy slyszeliscie zeby ktos sobie upitrasil na obiad swojego pieska czy kotka? a moze rybke na wigilie? nie, ja tego nie czuje :)

_________________
http://lasiczka.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie jadam przyjaciół
PostNapisane: So maja 28, 2011 12:24 am 
Berbeć
Berbeć
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz gru 09, 2010 10:44 am
Posty: 17
Też sobie tego nie wyobrażam lecz, że są tacy dowodem jest wstawiony przeze mnie artykuł. :oops:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nie jadam przyjaciół
PostNapisane: Pn cze 09, 2014 10:31 am 
Nowicjusz
Nowicjusz

Dołączył(a): N maja 25, 2014 6:37 pm
Posty: 5
Strasznie to wygląda. Nie wiem jak ludzie mogą tak traktować psy.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Edytor Sp. z o.o. informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie, w szczególności w przypadku zgłoszenia nadużycia, do usuwania treści sprzecznych z prawem, treści reklamowych, treści wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej czy też propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady Netykiety.

Przypominamy, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną. Uczestnicy Forum wm.pl poprzez umieszczenie swoich komentarzy i opinii na stronach Forum wyrażają zgodę na publikowanie tych treści na łamach "Gazety Olsztyńskiej" oraz w innych mediach wydawanych przez Edytor Sp. z o.o. i Wydawcę Olsztyn Sp. z o.o.

Gazeta Olsztyńska Dziennik Elbl‘ski Portal Warmii i Mazur WM.pl Wypoczynek na Mazurach MojeMazury.pl Portal Orientacja.pl Nasz Olsztyniak Nasz Elbląg Nasz Ełk Fundacja Przyszłość dla dzieci Olsztyński Portal Studencki
POWERED_BY